Recenzja: Cieszę się, że zobaczyłem NOW YOU SEE ME

now you see me poster

Now You See Me 2013
Reżyseria: Louis Leterrier
Scenariusz: Ed Solomon, Boaz Yakin, Edward Ricourt
Obsada: Jesse Eisenberg, Mark Ruffalo, Woody Harrelson, Isla FIsher, Dave Franco, Melanie Laurent, Michael Caine, Morgan Freeman, Common
Czas Trwania: 115 min

Temat magików od zawsze jest dla mnie intrygujący. Pamiętam jak za gówniarza oglądałem namiętnie Davida Copperfielda w telewizji i nie potrafiłem nigdy dojść do tego jak on to wszystko robi i naprawdę wierzyłem, że są to czary. Teraz trochę dorosłem (trochę … bez przesady) i już wiem, że Ci ludzie są niewątpliwie szalenie utalentowani, ale w sztuce wprowadzania widzów w błąd i odwracania ich uwagi. Dlatego lubię bardzo filmy, które w pewien sposób demaskują magików i pokazują w jaki sposób wykonują swoje, wydawałoby się, fizycznie niemożliwe triki. Za najlepszy z takich filmów THE PRESTIGE w reżyserii Christophera Nolana, który w trzecim akcie poszedł może za bardzo w stronę science-fiction, ale mimo wszystko był filmem rewelacyjnym. Dlatego z miłą chęcią usiadłem na sali na seansie NOW YOU SEE ME.

Na korzyść tego filmu zdecydowanie działa fakt, że nie jest to film o magii, tylko tak naprawdę film sensacyjny ze sporą dawką humoru, i to w dodatku takiego humoru jaki lubię najbardziej – inteligentni ludzie pokazują pseudo-inteligentom jak głupi naprawdę są. Spory ubaw. Fabuła generalnie trzyma się konwencji pokazów iluzjonistów – cały czas trzyma widza w niepewności i umiejętnie odwraca jego uwagę, aż do końca, kiedy pokazuje nam, o co tak naprawdę chodziło. Nie ukrywam, że paru rozwiązań w fabule się nie spodziewałem, a sama końcówka przeszła mi owszem przez myśl w trakcie filmu, ale nie do końca wierzyłem, że tak to się zakończy i się pozytywnie zaskoczyłem.

Niestety, trochę na takich zabiegach ucierpiały postaci, których prawdziwych motywów i technik działania siłą rzeczy nie mogliśmy znać. Jak dodamy do tego zakończenie, to okazuje się, że czwórka magików, którzy są promowani jako główni bohaterowie tej historii tak naprawdę odgrywają drugoplanowe role w całości. Szkoda, ponieważ każde z nich miało potencjał na naprawdę fajną, nietuzinkową postać, w szczególności przeżywający renesans swojej kariery Woody Harrelson. Bardzo mi się też podobał Mark „Banner/Hulk” Ruffallo.

Całość została bardzo sprawnie wyreżyserowana przez Louisa Leterriera. Nie oszukujmy się, najlepsi magicy to tak naprawdę genialni showmani wobec czego i klimat filmu musiał jakoś do tego nawiązać. Sceny akcji i sceny pokazów magii są nakręcone bardzo efektownie i działają na widza, tak jak sztuczki powinny działać na widzów.

Gdybym się miał do czegoś przyczepić, to na pierwszy ogień poszłaby maniera Jessie’go Eisenberga. To co świetnie się sprawdziło w THE SOCIAL NETWORK tutaj już pomału zaczyna irytować. Kolejną rzeczą, która zadziałała na mnie jak płachta na byka była relacja postaci agenta FBI i agentki Interpolu. Powiem to raz i zapamiętajcie moją opinię na ten temat na zawsze – nic, moim zdaniem, tak nie psuje dobrego filmu sensacyjnego, jak wciśnięty na siłę wątek romantyczny. Fuj fuj, nie cierpię tego. Czasami jest do zaakceptowania, ale to tylko i wyłącznie wtedy gdy pojawienie się takich, a nie innych uczuć między dwiema postaciami jest naturalne. Tutaj natomiast cały wątek sprawiał wrażenie wymuszonego tylko po to, żeby uzasadnić końcową scenę. Nie ukrywam, trochę mi to zepsuło wrażenie.

Nie chcę jednak za bardzo narzekać, bo naprawdę dobrze mi się to oglądało. Postaci może nie były zbyt rozbudowane, ale były fajne. Całość trzymała w napięciu i nawet jeżeli ktoś jest w stanie odgadnąć jak ten film się skończy, to i tak nie można być tego na 100% pewnym, więc można się pobawić w zgadywankę. Nie wiem czy kiedykolwiek do tego filmu wrócę, ale na pewno nie żałuję poświęconego mu czasu. Dobry film.

Kaczmar

7

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *