RECENZJA: Avengers

Jest taki moment w życiu każdego mężczyzny kiedy uświadamia sobie, że choćby nie wie jak się starał, to nie jest w stanie zdusić w sobie tego szalonego, przepełnionego energią i momentami durnego 10-latka. Zgadza się panie i panowie, każdy mężczyzna ma w sobie takiego dzieciaka, któremu w głowie jedynie gry, zabawy i komiksy. Dla mnie jednym z momentów, kiedy uświadomiłem sobie jak bardzo mi zależy na moim wewnętrznym dziesięciolatku było obejrzenie IRON MANa z 2008 roku. To było to, taki rodzaj kina uwielbiam. Czysta rozrywka, nic więcej. Wchodzisz, siadasz na fotelu, światło gaśnie, film się zaczyna, a ty zapominasz o całym świecie i zatapiasz się w otchłań audio-wizualnej rozkoszy. Jeżeli trafi nam się też reżyser i scenarzysta, którzy wiedzą conieco o kinie i o wymaganiach współczesnego widza, a w dodatku zatrudnią do swojego filmu naprawdę dobrych aktorów, to czeka nas prawdziwa uczta.

Tak się właśnie wtedy czułem. Bawiłem się na tym filmie kapitalnie i jak zobaczyłem dodatkową scenę po napisach zwiastującą powstanie drużyny znanej powszechnie jako Avengers to mój dziesięciolatek zawył z radości. Kolejne filmy ze studia Marvela w żadnym stopniu nie pomniejszały tego uczucia, wręcz je potęgowały. THE INCREDIBLE HULK, THOR, IRON MAN 2 i KAPITAN AMERYKA były fantastycznymi adaptacjami fantastycznych komiksów. Na deser, po świecie rozeszła się wiadomość, że osobą odpowiedzialną za zebranie całej tej ekipy razem na jednym ekranie będzie Joss Whedon twórca takich serialowych pereł jak „Buffy” czy masakrycznie niedoceniony „Firefly”.

W końcu było mi dane obejrzeć „The Avengers”, film, na który czekałem cztery lata. Od pierwszych scen, rzeczą która najbardziej rzucała mi się w oczy był format obrazu. Whedon zrezygnował ze standardowego jak na tego typu megaprodukcje formatu 2.35:1 na rzecz bardziej telewizyjnego formatu 1.85:1. Odważne posunięcie, pomyślałem sobie. Po chwili przestałem o tym myśleć ponieważ przed moimi oczami zaczęły się pojawiać postacie, które przez ostatnie 4 lata przyszło mi pokochać: Nick Fury, Czarna Wdowa, Kapitan Ameryka, dr Bruce Banner, Iron Man/Tony Stark i Thor….wszyscy razem w jednym filmie.

Film jest przepełniony scenami, które dla fanów komiksów oraz poprzednich filmów Marvela będą niczym pornole najwyższej jakości. Pamiętacie jak w dzieciństwie kłóciliście się z kolegami który z Waszych ulubionych superbohaterów wygrałby w walce wręcz: Superman czy Batman? Jeżeli Wasze kłótnie dotyczyły walk Iron Man/Thor/Kapitan Ameryka albo Hulk/Thor to będziecie zdecydowanie usatysfakcjonowani.

Whedon jest znany ze swojego ciętego ucha do dialogów. Wie jak sprawić, żeby dialogi były krótkie, na temat, a do tego szalenie zabawne i tej umiejętności dał naprawdę rozwinąć skrzydła w tym filmie. Oczywiście same dialogi niewiele by znaczyły, gdyby nie aktorzy, którym powierzono zadanie odgrywania tychże kwestii. Każdego z tych aktorów widzieliście już jak odtwarzali swoje postacie w poprzednich filmach i jak robili to bezbłędnie. Nie mogło być źle, jedyne pytanie brzmiało: jak dobrze będzie? I powiem tak: jest bardzo dobrze! Aktorzy sprawili, że komiksowe postacie otrzymały wiarygodną, ludzką twarz. Jedynym aktorem, którego nie widzieliście wcześniej w swojej roli był Mark Ruffalo, ale gwarantuję Wam, że już po dwóch scenach sprawi, że będziecie się zastanawiać „Jaki Edward?”.

Niesamowite efekty specjalne, trzymające w napięciu sceny akcji (ostatnie sceny w Nowym Jorku wgniotą Was w fotel) i nieodpuszczające tempo sprawiły, że The Avengers był jednym z najlepszych filmów rozrywkowych od wielu lat. Bardzo dużym wyzwaniem dla scenarzysty/reżysera jest to, żeby w takim filmie z tyloma głównymi postaciami nie zepchnąć nikogo na bok. Z tego zadania Whedon wywiązał się na szóstkę z plusem! Każda postać ma w tym filmie dużo do roboty i każdy ma swoje pięć minut. Niektórzy mają nawet więcej do zrobienia tutaj niż w swoich indywidualnych filmach. Niesamowite jest też to, że pośród tych wszystkich kostiumów, kosmitów i wybuchów Joss Whedon nie zapomniał o pierwiastku ludzkim, który istnieje w każdym z tych bohaterów. Kibicujemy im, nie dlatego, że są cool, tylko dlatego, że ich lubimy i chcemy, żeby wygrali.

Każdy inny reżyser zrobiłby kolejny pusty spektakl z dużą ilością wybuchów ala Michael Bay, ale nie Whedon. Joss dostarczył nam ponad dwie godziny fenomenalnej rozrywki, dwie godziny kina sci-fi u szczytu formy, dwie godziny, których nasz dziesięciolatek nigdy nie zapomni. Cudowny film!

Ocena: 9/10

Avengers (oryg. The Avengers)

Rok: 2012
Reżyseria: Joss Whedon
Scenariusz: Joss Whedon, Zak Penn
Obsada: Robert Downey Jr., Chris Evans, Mark Ruffalo, Scarlett Johansson, Chris Hemsworth, Tom Hiddleston, Jeremy Renner, Samuel L. Jackson
Czas Trwania: 143 min

Sprawdźcie recenzję tego, jak i innych filmów na
 
nl1

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *