Recenzja: GONE GIRL najlepszym kryminałem ostatnich lat!

Gone Girl 2014
Reżyseria: David Fincher
Scenariusz: Gillian Flynn
Obsada: Ben Affleck, Rosamund Pike, Carrie Coon, Neil Patrick Harris, Tyler Perry, Kim Dickens
Czas Trwania: 149 min

Kiedy na czekam na jakiś film wystarczająco długo i w napięciu, to bardzo ciężko jest potem temu filmowi sprostać takim oczekiwaniom. Jakże wielka jest moja radość kiedy ten film nie tylko sięga tej poprzeczki, ale również ją przeskakuje. Tak właśnie miałem z GONE GIRL.

Od razu mówię, że książki nie czytałem, więc siłą rzeczy nie będę tych dwóch wersji tej historii porównywał. Ogólnie ciężko będzie tę recenzję mi napisać, ponieważ geniusz tego filmu tkwi tak naprawdę w zaskakującej wielopoziomowej historii, która wielokrotnie nas zaskakuje poprzez niespodziewane decyzje naszych bohaterów i nowe informacje o nich, które co chwila wychodzą światło dzienne. Nie chcę nikomu psuć przyjemności z oglądania tego filmu, więc nie będę się w te rzeczy zagłębiał, a jeżeli zobaczycie, że ktoś (kolega lub recenzent) chcą Wam to zdradzić, to odwróćcie się na pięcie i idźcie w drugą stronę. Ja Wam powiem tylko tyle, że scenarzystka nie bała się podejmować dość ryzykownych kroków celem zaskakiwania nas i wszystkie niespodzianki przyjąłem z wdzięcznością.

Opowiem Wam natomiast o tym, o czym mogę. Przede wszystkim pragnę po raz kolejny oddać słowa wielkiego uznania dla reżysera Davida Finchera, który znowu udowodnił, że od strony czysto rzemieślniczej trudno znaleźć kogoś lepszego. Zdjęcia, muzyka, montaż – wszystko zagrało na najwyższym poziomie. Nie chcę w żaden sposób odbierać zasług autorom tych poszczególnych elementów filmowej układanki, bo spisali się świetnie, ale nie jest chyba dziełem przypadku, że filmy Finchera zawsze tak dobrze wyglądają i brzmią. Podobno Fincher jest takim perfekcjonistą, że Affleck na planie GONE GIRL założył się z członkiem ekipy filmowej, że Fincher nie zauważy drobnej zmiany w ustawieniach kamery. Zmiana była podobno tak niewielka, że nikt gołym okiem by na to uwagi nie zwrócił, ale jak tylko kamery poszły, to pierwszą rzeczą, którą Fincher miał powiedzieć było „Czemu obraz jest jakiś przyciemniony?” Myślę, że ta anegdota tłumaczy czemu fani sztuki filmowej będą mieli prawdziwą ucztę na tym filmie.

Kolejną kwestią, która wynosi ten film ponad przeciętność jest aktorstwo. Z dwójki głównych bohaterów większą uwagę przykuwa zdecydowanie Rosamund Pike, której Amy jest postacią o wiele barwniejszą niż jej lekko tępawy mąż Nick. Pike z mistrzowską precyzją porusza się po wszystkich odcieniach postaci znudzonej i rozczarowanej przez swoje życie małomiejskiej żony. Nie mam cienia wątpliwości, że podczas oskarowego sezonu nazwisko Pike będzie się pojawiało w mediach dosyć często. To że Affleck miał trochę prostszą postać nie odbierajcie jako zarzut dla tego aktora, który ostatnimi czasy naprawdę pokazuje nam się od coraz lepszej strony. Z różnych względów, których nie mogę tu opisać powiem Wam, że nie mam cienia wątpliwości co do tego, że Affleck był najlepszym możliwym wyborem do tej roli. Nick Dunne ma być trochę pozbawiony emocji i trochę przytępawy. Może niechcący teraz Afflecka obrażę, ale jego twarz idealnie do tego pasuje … no może nie do końca tak niechcący J

Czytałem sporo uwag na temat tego co ten film opowiada o instytucji małżeństwa jako takiej i choć faktycznie można sporo złudzeń na seansie tego filmu stracić, to mnie trochę uspokajał fakt, że za modeli wybrano taką, a nie inną parę, bo różne ich cechy pozwalają mi myśleć, że mi podobny los nie grozi.

Każdy fan kryminałów i pokręconych historii znajdzie w tym filmie dużo rzeczy, z których będzie czerpać przyjemność. Uwielbiam momenty, kiedy film jest w stanie sprostać moim oczekiwaniom i właśnie za to Fincherowi i spółce dziękuję, a GONE GIRL trafi prawie na pewno na moją listę top 10 2014 roku.

Kaczmar

Sprawdźcie recenzję tego, jak i innych filmów na

nl1

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *