No i masz babo placek – w tym sezonie pojawiły się dwa seriale oparte na popularnych bohaterach ze świata komiksów DC. Co prawda tylko jeden z nich (FLASH) skupia się na perypetiach samego bohatera. Twórca GOTHAM Bruno Heller postanowił przedstawić losy komisarza Gordona oraz jak wyglądała jego kariera, kiedy Bruce Wayne był tylko dzieckiem, a nie słynnym mścicielem. Powiem Wam tak: Za GOTHAM odpowiada Bruno Heller, twórca znanych i lubianych seriali ROME i THE MENTALIST, a THE FLASH wyszedł spod pióra Grega Berlanti, który napisał scenariusz do kinowej wersji GREEN LANTERN z Ryanem Reynoldsem w roli głównej … zgadnijcie który z tych seriali bardziej mi się podoba? Powiedzieliście GOTHAM? No to ch**, nie zgadliście. Pozwólcie, że Wam wytłumaczę czemu.

Gotham_450x277

Podstawowym grzechem GOTHAM jest to, że jest tandetny i sprawia wrażenie zrobionego na kolanie. Dialogi są tak drewniane i sztuczne, że aż boli. Nie wspomnę już, że całość jest skonstruowana tak, że jestem w stanie dokładnie przewidzieć nie tylko co postacie zrobią, ale też co powiedzą – powiem, że to jest już jakiś wybitny stopień wtajemniczenia.
Wybaczyłbym może to gdyby te postacie się zachowywały w sposób przewidywalny, ale przynajmniej sensowny. Natomiast tutaj na przykład dwoje asiorów policji z oddziału Major Crimes Unit (taki oddział do spraw największego kalibru) dostaje informację od jednej z najbardziej niebezpiecznych i znanej z częstych manipulacji mafioso Fish Mooney (Jada Pinkett Smith, która słowa „wyolbrzymienie” i „przesada” wyniosła na zupełnie nowe, dotychczas mi nieznane poziomy), że Gordon zabił kogoś z zimną krwią. Żadnych dowodów, świadków – nic. Co oni robią? Oczywiście wierzą jej, lecą go oskarżać przy kolegach z pracy, a jego narzeczoną przestrzegają, żeby na niego uważała. Serio??!!
Strasznie mnie też mierzi fakt, że co chwila muszą robić coś, co równie dobrze można by zastąpić napisami na ekranie „Pamiętacie, że robimy serial o mieście Batmana? Bo to jest serial o mieście Batmana. A jeżeli nie wierzycie, że to miasto Batmana, to tu macie młodego Pingwina, Kobietę Kot, Poison Ivy, Riddlera…itp. itd.” Czy ich wiara we własny produkt i umiejętności jest tak mała, że bez tego by rady nie dali?
Jedyną postacią, która mnie w jakimkolwiek stopniu intryguje, to Oswald Cobblepot, czyli właśnie młody Pingwin. Poza tym, to oglądam to tylko ze względu na moją miłość do wszystkiego związanego z Batmanem, ale coś czuję, że za kilka odcinków mogę się najzwyczajniej w świecie poddać.

 The-Flash_450x277

THE FLASH natomiast mnie bardzo pozytywnie zaskoczył. Spin-off populernego ( i opisywanego już przeze mnie) serialu THE ARROW oczarowuje tym, ze właśnie nie sili na nie wiadomo jak wielkie i ciężkie kino.

Całość opowiada o młodym chłopaku, który na skutek porażenia piorunem spowodowanym przez nieudany eksperyment naukowy dostaje niezwykłą moc, dzięki której może się poruszać z prędkością dźwięku .. albo światła … nie wiem, nie sprecyzowali tego … ale jest zajebiście szybki.

Twórcom Flasha zależy przede wszystkim na tym, żebyśmy się dobrze bawili i miło spędzili czas przed telewizorami i zrobili wszystko, żeby nam to zapewnić. Sceny akcji są naprawdę fajnie zrobione, w szczególności momenty bullet-time, w których mamy w ogóle szansę zobaczyć naszego bohatera w akcji.

Całość wspiera odpowiednia ilość smaczków przygotowanych specjalnie dla fanów komiksu oraz tajemnica, którą owiana jest postać dr Wellsa. Coś mi mówi, że przez długi czas (co najmniej do końca pierwszego sezonu) nie będziemy pewni jego prawdziwej motywacji i prawdziwych intencji.

Aktorzy też dają radę. Młody debiutant Grant Gustin obdarzył tytułowego Flasha bardzo dużą ilością charyzmy i pozytywnej energii, które sprawiają, że z przyjemnością śledzimy losy naszego bohatera. Z osób drugoplanowych na uwagę na pewno zasługują Jesse L Martin, kótry wciela się w rolę jego przybranego ojca i Tom Cavanagh w roli wspomnianego już Dr Wellsa. Najbardziej jednak fascynuje mnie znany z roli w PRISON BREAK Wentworth Miller, który pojawił się w czwartym odcinku jako Captain Cold i coś mi mówi, że jeszcze nieraz go zobaczymy. Przynajmniej ja, bo na pewno będę to oglądać.

Widzicie jak to czasami bywa – pewniaki rozczarowują, a coś co skazaliśmy na porażkę nas zaskakuje. Ale słuchajcie – absolutnie nie polegajcie na mojej opinii. Potraktujcie to jako ostrzeżenie i sami dajcie szansę tym serialom … a potem wróćcie tu i powiedzcie jak bardzo miałem rację 😉

Kaczmar