Muzyczne podsumowanie 2014: TOP 10 – cz. 2

Moi kochani! Oto przed Wami wreszcie ostatnia odsłona mojego muzycznego podsumowania 2015 r. Rodziło się ono w bólu i mękach, kosztowało mnóstwo krwi, potu i łez. No i oczywiście czasu. Ale ostatecznie udało mi się skończyć i z dumą efekt mojej pracy Wam prezentuję. Zapraszam do lektury, komentowania i dzielenia się Waszymi opiniami, które albumy muzyczne minionego roku Wy uważacie za najlepsze.

5. Killer Be Killed – „Killer Be Killed”


Copyright Nuclear Blast

Kto nie lubi supergrup, ręce do góry. Nie widzę, nie słyszę, dziękuję. Jest coś w formacjach, które składają się ze sławnych muzyków różnych, szanowanych już zespołów, co przyciąga uwagę. Fani ciekawi są, jak ich idole sprawdzą się w kooperacji z innymi muzykami, niekoniecznie przez nich lubianymi. Killer Be Killed to supergrupa powstała w 2011 r, w skład której wchodzą: Max Cavalera (ex-Sepultura, Soulfly, Cavalera Conspiracy), Troy Sanders (Mastodon), Greg Puciato (The Dillinger Escape Plan) i Dave Elitch (ex-The Mars Volta). Ich debiutancki album, choć w przypadku tak uznanych i doświadczonych artystów ciężko mówić o „debiucie”, to swoista superpozycja wpływów wyniesionych ze wszystkich macierzystych zespołów. Bywa wolno, bywa ultraszybko, raz jest agresywnie, a raz psycholowato (wybaczcie moje słowotwórstwo, ale nic lepszego nie wpadło mi do głowy). Urozmaicenie jest nie tylko muzyczne, ale i wokalne, bo każdy z panów udzielającyh się paszczowo (Cavalera, Sanders i Puciato) swoim głosem tworzy nieco odmienny klimat, tak w kontekście całej płyty, jak również w obrębie pojedynczych utworów. I – co najważniejsze – energii ten album ma tyle, że możnaby zasilić gdańską PGE Arenę podczas meczu reprezentacji Polski. Dlaczego nie Stadion Narodowy? Bo jest brzydki ponad ludzkie pojęcie, a ja mieszkam w Gdańsku 🙂

4. Mastodon – „Once More Round The Sun”


Copyright Reprise Records

Biografia sludge-metalowców z Atlanty nie jest mi specjalnie znana. Nie wiem kiedy zespoł powstał, ile poszczególni członkowie mają lat, obwodu w bicepsie, itd, ale wiem jedno i postawię swoją roczną pensję w obronie swojej opinii – bez dragów, choćby bez buszka marysi, muzyki z pewnością nie piszą. Mój ulubiony w ich dorobku „Crack The Skye” (2009) to dla mnie taki marihuanowo-kwasowy, kosmiczny trip przez czas i przestrzeń, dzieło absolutnie niesamowite, którego mógłbym słuchać non-stop. Po „The Hunter” (2011), w którym LSD ustąpiło chyba pola grzybom, wracamy na „zielony” szlak przez kosmos w „Once More Round The Sun”, co zwiastuje już sam tytuł albumu i jego okładka. Najnowsze dzieło Mastodon nie jest z pewnością najcięższym w dorobku zespołu, mnóstwo tu chwytliwych melodii, ale są to dżwięki tak pięknie zagrane, poprzetykane klimatycznymi solówkami, niesione w przestrzeń na antygrawitacyjnym napędzie świetnej sekcji rytmicznej, że o zmniejszonej dawce ciężaru szybko się zapomina. Materiał jest urozmaicony, wielowymiarowy i niesamowicie klimatyczny. Dobra, nie chce mi się dłużej gadać, lepiej przesłucham sobie po raz kolejny otwierający album „Tread Lightly”. Wam polecam zrobić to samo.

3. Triptykon – „Melana Chasmata”


Copyright Prowling Death Records/Century Media Records

O ostatnim dziele Tryptikon, formacji kierowanej przez legendę ciężkiego grania – Toma G. Warriora – pisałem już TUTAJ, nie będę się więc specjalnie teraz rozwodził. Co zaważyło o tym, że „Melana Chasmata” znalazła się na miejscu 3? Ciężar, który w warunkach domowych bez trudu zamieniałby węgiel na żołądek w diamenty. Mrok, który onieśmiela supermasywną czarną dziurę w centrum naszej galaktyki. Smutek i melancholia, których wystarczyłoby, żeby skłonić do samobójstwa wszystkie emo-dzieci na naszej planecie. I kunszt muzyczny, którego legendarnemu Szwajcarowi może pozazdrościć 3/4 tych, którzy parają się heavy metalem. Koniec, kropka, nic więcej do dodania.

2. Slipknot – „5.: The Gray Chapter”


Copyright Roadrunner Records

Pisałem już wcześniej o tym, że „Pandemonium” Cavalera Conspiracy miało być zatytułowane „Fuck The Groove”. Pozwólcie, że sparafrazuję ten tytuł – „Fuck Objectivity”. Skąd to hasło? Bo Slipknot od dawna jest jednym z moich ulubionych zespołów, którego muzyka zawsze była wybitnie bliska mojemu sercu, więc były duże szanse, że o ile muzycznie materiał będzie prezentował poziom co najmniej przyzwoity, ich najnowsze dzieło znajdzie się wysoko w tym zestawieniu. I tak też się stało. Moją recenzję albumu znaleźć możecie TUTAJ. Ogromnie cieszy mnie fakt, że zespół pokonał przeciwności losu i powrócił z naprawdę dobrą płytą, czerpiącą to co najlepsze z dotychczasowego dorobku grupy. Osobiste uwielbienie wobec kapeli i walory artystyczne to jednak za mało, by wskoczyć na podium na którym znalazł się…

1. Behemoth – „The Satanist”


Copyright Nuclear Blast

Co ja mam powiedzieć…? Do mistrzostwa świata w siatkówce, mistrzostwa olimpijskiego w skokach narciarskich, biegach i łyżwiarstwie dorzucić możemy, jeśli nie mistrzostwo, to chociaż światowe podium w graniu ekstremalnego metalu. Moją recenzję ostatniego albumu Nergala i s-ki przeczytacie TUTAJ. Jak dla mnie „The Satanist” to dzieło praktycznie kompletne, od brzmienia, przez warstwę wokalną aż po samo wydanie albumu. Wszystko tu do siebie pasuje, jest agresja, są melodie, jest epicko, monumentalnie, produkcja na najwyższym poziomie…

„Dobra stary, zamknij się już, zrozumieliśmy, o co Ci chodzi, nie jesteśmy tępi!”

Tak… To prawda, już więcej nic nie mówię, przekaz jest wszak jasny. Tylko – tytułem podsumowania – jedna refleksja. Mamy towar eksportowy, który w niektórych kręgach jest bardziej rozpoznawalny niż Żubrówka, Solidarność, pierogi, Jan Paweł II czy Chopin (choć w tym wypadku polskość jest sprawą sporną). A niestety kompletnie nie potrafimy, jako kraj, tego docenić. To smutne, bo nawet jeśli środki wyrazu są kontrowersyjne, to zespół promuje Polskę na świecie, czy nam się to podoba, czy nie.

Dziękuję wszystkim, którzy dotrwali do tego miejsca. Mam nadzieję, że podobało się Wam to podsumowanie, może udało mi się skłonić Was do zapoznania z niektórymi pozycjami z tego rankingu. Liczę na Wasze opinie i komentarze. Pozdrawiam serdecznie wszystkich miłośników muzyki.

Maggot

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *