RECENZJA: nie trzeba się zbytnio skupiać, żeby nadążyć za FOCUS!

Focus 2015
Reżyseria: Glenn Ficarra, John Requa
Scenariusz: Glenn Ficarra, John Requa
Obsada: Will Smith, Margot Robbie, Rodrigo Santoro, Gerald McRaney, Adrian Martinez
Czas Trwania: 105 min

Jeżeli Will Smith gra główną rolę, to ja dany film zobaczę. Tak to już działa i działać będzie. Nie jestem w stanie tego racjonalnie wytłumaczyć. Gdzieś pomiędzy MEN IN BLACK i ENEMY OF THE STATE zapałałem olbrzymią geek-owską miłością do tego gościa. Zapałałem do tego stopnia, że od tamtej pory śledzę jego karierę z olbrzymim zainteresowaniem pomimo tego, że jego wybory ostatnimi czasy były ciężkie do obrony. Najpierw mieliśmy czteroletnią przerwę, po której powrócił na ekrany trzecią częścią MEN IN BLACK, a następnie zamiast DJANGO UNCHAINED postanowił zagrać drugoplanową rolę w masakrycznie słabym AFTER EARTH. Czy FOCUS jest krokiem we właściwym kierunku? Owszem, pojawił się cień szansy na nadzieję. Czy jest to rewelacyjny film? Niestety nie.

Podstawowym problemem FOCUS jest niestety fakt, że twórcy Glenn Ficara i Jon Requa nie do końca się chyba mogli zdecydować jaki film ostatecznie chcą nakręcić. Nacisk był kładziony najpierw na romans, potem na kantowanie uskuteczniane przez naszych bohaterów, by po chwili znowu wrócić do romansu i tak w kółko i de facto film się skończył na niewiadomo jakiej nucie. Nie mówię, że połączenie takich gatunków jak romans, komedia i sensacja nie ma racji bytu. Jest to jak najbardziej możliwe, tylko tak jak ze wszystkim trzeba to umieć przeprowadzić, a w tym konkretnym przypadku nasz duet temu nie sprostał i całość sprawiała wrażenie cholernie topornej.

Nie będę jednak cały czas narzekał, ponieważ film ostatecznie mi się podobał i miło spędziłem czas w kinie. Parę razy fabuła mnie zaskoczyła (co wydaje się chyba obowiązkiem przy tego typu produkcjach) nawet jeżeli pod sam koniec znowu trochę poniosło naszych twórców i chcieli nas o kilka razy za dużo zaskoczyć.

Było też sporo powodów do śmiechu. Film w końcu jest reklamowany jako komedia. Nie powiem, żebym skręcał się ze śmiechu w fotelu, ale parę wybuchów rechotu było.

Nie sposób też nie docenić lokalizacji, w których film był kręcony, z których ekipa postanowiła wycisnąć ile to tylko możliwe. Jeżeli po seansie nie nabierzecie ochoty do spędzenia chociaż odrobiny czasy w Nowym Orleanie lub Rio De Janeiro to coś z Wami jest nie tak.

No i na sam koniec trzeba wspomnieć o naszych aktorach. Pomimo, jak na mój gust, zbyt dużej różnicy wieku Will Smith i Margot Robbie okazali się bardzo czarującą parą i zdecydowanie łatwo było im kibicować …. nawet jeżeli nie zawsze mieliśmy na to ochotę. Na nieco większe uznanie zasługuje Robbie, ponieważ miała nie lada wyzwanie zmierzyć się z takim zawodowcem jak Smith, który nieraz w swojej karierze pokazywał nam, że humor i urok to jego specjalność. W ich wspólnych scenach nie dało się jednak odczuć jakiejś specjalnej różnicy w przygotowaniu i dlatego duże brawa dla panny Robbie.

Nie wiem czy jest to film, który do spełnienia swojej roli wymaga sali kinowej. W moim odczuciu idealnie się sprawdzi na nudnym skromny i nawet odrobinę romantyczny sobotni wieczór w zaciszu domowym. Piękne lokalizacje, urocza para głównych bohaterów i niezła ilość śmiechu sprawiają, że nie czuję problemu z tym, żeby ten film Wam polecić.

Kaczmar

Sprawdźcie recenzję tego, jak i innych filmów na

nl1

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *