RECENZJA: IT FOLLOWS do dzisiaj za mną chodzi!

It Follows 2014
Reżyseria: David Robert Mitchell
Scenariusz: David Robert Mitchell
Obsada: Maika Monroe, Keir Gilchrist, Olivia Luccardi, Lili Sepe, Daniel Zovatto
Czas Trwania: 100 min

Nie jest łatwo być mężczyzną w moim wieku, który dodatkowo jest głową rodziny (podobno) i być taką osobą jak ja … to Wam powiem na starcie. O co mi konkretnie chodzi? Już Wam tłumaczę … otóż ja przeżywam wszystkie filmy, które oglądam … i to czasami przeżywam je bardzo intensywnie. Po co cały ten wstęp? Otóż po to, żeby Wam powiedzieć, że na IT FOLLOWS się cholernie bałem i jeżeli strach to jest coś co lubicie czuć podczas oglądania filmów, to moim zdaniem nie powinniście tego konkretnego filmu przegapić.

Najlepsze jest tutaj to, że patent zastosowany w tym filmie jest niezwykle banalny. W różnych filmach o nawiedzonych domach na przykład mamy cały asortyment rzeczy, które twórcy mogą zastosować, żeby nas przestraszyć … dziwne odgłosy, zabawki, światła gasnące i zapalające się z powrotem – to wszystko można w bardzo ciekawy i kreatywny sposób wykorzystać, żeby osiągnąć niezły efekt. W IT FOLLOWS natomiast całość opiera się na jednym zjawisku: na tym, że ktoś za Tobą chodzi.

Główna bohaterka przeżywa całkiem namiętną noc z niedawno poznanym chłopakiem tylko po to, żeby za chwilę się dowiedzieć, że seks to jest jedyny sposób na przekazanie „tego czegoś” dalej. Tym czymś jest jakiś demon albo duch albo coś w tym stylu, który idzie w Twoją stronę tylko po to, żeby Cię ostatecznie dorwać i zabić. Może przybrać różną postać: może to być ktoś zupełnie obcy, a może to być ktoś z najbliższej rodziny. I na tym się opiera cały film. Nasza bohaterka próbuje za wszelką cenę uciec od tego czegoś przynajmniej na tyle długo, żeby poczuć się bezpieczniej.

Można by pomyśleć, że brzmi nudnawo, ale zaufajcie mi, że film został nakręcony w tak dobry sposób i z takim poczuciem stylu, estetyki i finezji, że nie sposób nie wczuć się w rolę głównej bohaterki i nie utożsamiać z nią. Wyobraźcie sobie, że siedzicie sobie gdzieś, patrzycie przez okno i nagle widzicie Waszą zmarłą babcię idącą powoli w Waszym kierunku. Nic nie mówi, nic innego nie robi, tylko idzie … cały czas, dopóki nie dojdzie do celu. Na mnie to podziałało.

Oczywiście filmowi bardzo pomógł fakt, że obsada jest kompletnie nieznana, za to bardzo zdolna i olbrzymie brawa należą się odtwórczyni głównej roli Maika Monroe, która równie przekonująco pokazała strach, panikę a w pewnym momencie zrezygnowanie naszej bohaterki.

Oprócz tego każdy element sztuki filmowej zadziałał jak należy oczywiście: zdjęcia, muzyka, montaż (a czasami jego brak) bardzo dobrze ze sobą współpracowały, żeby osiągnąć zamierzony efekt.

A ten efekt, to jak przy każdym horrorze – bać się … ja się bałem i mam nadzieję, że jeżeli ogólnie jesteście na to podatni to z Wami będzie podobnie i dlatego Wam jak najbardziej polecam ten film.

Kaczmar

Sprawdźcie recenzję tego, jak i innych filmów na

nl1

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *