Od dłuższego czasu przymierzałem się do napisania artykułu na temat kategorii wiekowych amerykańskich filmów. Jest to wynikiem niezliczonych ilości rozmów, które przeprowadzałem ze swoimi znajomymi, podczas których rzucałem hasła w stylu „Taki a taki film został nakręcony jako R, ale przemontowany pod PG-13.” Pusty wzrok moich rozmówców był jasnym sygnałem, że nie mają bladego pojęcia o czym mówię, a szkoda, bo w przeciwieństwie do polskiego systemu, który każdy ma w dupie i którego nikt nie rozumie, amerykańska klasyfikacja dużo jest nam w stanie powiedzieć na temat filmu, który chcemy obejrzeć. Ale od początku.

Kategorię są przyznawane przez MPAA, czyli Motion Picture Association of America. Na to stowarzyszenie składają się przedstawiciele sześciu czołowych wytwórni filmowych czyli: The Walt Disney Studios, Sony Pictures Entertainment, 20th Century Fox, Universal Studios, Paramount Pictures i Warner Bros. Więcej o samym stowarzyszeniu można sobie poczytać na ich oficjalnej stronie. Idea jaka im przyświecała przy tworzeniu tejże klasyfikacji była dość prosta: rodzice mieli możliwość oceny czy dany film nadaje się do oglądania przez ich dzieci.  Warto podkreślić dobrowolność uczestnictwa w tym procesie. Żaden film nie ma obowiązku prawnego być poddanym tego typu ocenie. Wtedy film jest zaklasyfikowany jako „Not Rated” albo „Unrated.” Większość jednak to robi, bo prawie wszystkie kina nie chcą wyświetlać filmów nieokraszonych klasyfikacją. Co decyduje o tym, do jakiej kategorii film należy? Przede wszystkim sex, przemoc, słownictwo i nielegalne substancje.  Przejdźmy może teraz przez wszystkie kategorie:

Kategoria G – General Audiences, czyli wszyscy mogą film spokojnie obejrzeć i nie obawiać się długotrwałych efektów psychologicznych. Kategoria ta jest z zasady zarezerwowana dla filmów animowanych i to też takich najgrzeczniejszych. SHREK na przykład został już uznany za film dla trochę starszych dzieci, więc załapał się do następnego przedziału.

Kategoria PG – Parental Guidance Suggested/Some material might not be suitable for children, czyli ogólnie nie ma problemu, dzieci mogą wejść, ale te najmłodsze to lepiej nie, chyba że nocne krzyki i moczenie łóżka Wam nie przeszkadza. Moim zdaniem jest to słuszny podział, bo oddziela produkcje typu Reksio od np. TOY STORY 3, który miał sporo scen mogących małe dzieci przestraszyć. Na PG łapią się też niektóre filmy fabularne jak wszystkie części STAR WARS … wszystkie z wyjątkiem ostatniej, która była już zbyt mroczna jak na gusta MPAA.

Kategoria PG-13 – Parents Strongly Cautioned/Some material may be inappropriate for children under the age of 13. Tu zaczyna się zabawa, bo reguły się trochę zaostrzają. Przemoc może być, ale nie za dużo i z minimalną ilością krwi. Sex ok, tylko bez nagości, odgłosów i zbyt wyrazistych ruchów. Co do słownictwa, to słowo SHIT może paść tyle razy ile dusza zapragnie, ale uwielbiane przez wszystkich FUCK…maksymalnie jeden raz…i to też nie w każdej sytuacji.

Kategoria R – Restricted/Under 17 not admitted without parent or adult guardian, czyli poniżej 17go roku życia każdy musi przyjść z osobą starszą. Dopiero tutaj filmowcy mogą sobie poszaleć. W typowym filmie kategorii R przeklinania jest dużo, dziewczyny biegają nago, a krew się leje strumieniami. Dla zobrazowania przykładowe filmy z tej podgrupy: PULP FICTION, SCARFACE, BASIC INSTINCT, saga SAW czy 300. Oczywiście fakt, że film taką etykietę złapał nie jest równoznaczny z tym, że te elementy na pewno tam wystąpią. Idąc do kina po prostu mamy świadomość, że mogą wystąpić. Najbardziej to się przydaje wybierając się na film akcji lub komedię. W tym momencie wiemy na ile nieprzyzwoite będą żarty i czy sceny akcji będą mocne czy trochę stonowane.

Kategoria NC-17 – No One 17 and Under Admitted, czyli nikt poniżej 17go roku życia nie ma wstępu na film. Generalnie tego typu filmy zawierają ostre sceny erotyczne albo przemoc pociągniętą do granic możliwości. Większość kin takich filmów nie wyświetla, a w czasach, kiedy ludziom się jeszcze zdarzało wypożyczać filmy całe sieci wypożyczalni typu Blockbuster takich filmów nie zamawiało.

Tak to się ogólnie prezentuje. Jakie są konsekwencje tego systemu? Różne, ale zawsze związane z podstawową kwestią definiującą ludzki byt – kasą. Otóż ulubioną kategorią wiekową szefów dużych wytwórni przy filmach fabularnych jest PG-13, ponieważ jest on gwarancją, że nic nie stanie na przeszkodzie osobie, która chce taki film obejrzeć, żeby go faktycznie obejrzała. Wyobraźcie sobie, że w USA, w odróżnieni od Polski, tego się pilnuje i żaden gówniarz na film z naklejką R nie wejdzie. W końcu nikt nie chce deprawować młodzieży. Lepiej niech pójdą do domu i obejrzą w telewizji kolejny odcinek JERSEY SHORE albo KEEPING UP WITH THE KARDASHIANS.

Bardzo często studio z góry narzuca, do której kategorii film ma być zaklasyfikowany i to jest konkretny sygnał dla filmowców, żeby pilnowali przekleństw, a w scenach seksu i przemocy odpowiednio dobierali ujęcia podczas kręcenia i przy montażu. Czasami jednak nie wiadomo od razu jaki film to będzie, więc reżyser i aktorzy kręcą film taki, jak im się podoba. Potem jednak parę miesięcy przed premierą jakiś łysawy szef studia ogląda wstępną wersję filmu i stwierdza, że tak nie może być. Przecież na taki film R za dużo ludzi nie przyjdzie, więc trzeba go pociąć, zdubbingować niektóre sceny i zrobić elegancką wersję PG-13, na który będą (teoretycznie) mogły przyjść tłumy, a wersję nieocenzurowaną można i tak wypuścić na DVD. Ten strach przed finansową porażką wpłynął na wiele błędnych, zdaniem fanów, decyzji. Podam parę przykładów.

ALIENS VS. PREDATOR

Oto typowy przykład w jaki sposób najprościej dopuścić do tego, żeby żądza pieniądza zamroczyła zmysły i uczyniła z nas zombie z znaczkami dolara zamiast oczu. Saga o obcym i obie części PREDATORA to absolutna klasyka gatunku. Filmy te mają tak olbrzymie rzesze fanów, że mogą śmiało konkurować z fanami STAR WARS. Niewiele mniejszym uwielbieniem cieszą się komiksy przedstawiające konfrontację tych dwóch istot. Nie ma się wobec tego co dziwić, że na ten film fani czekali bardzo długo … do czasu. Konkretnie, do momentu, w którym ogłoszono, że film został zaklasyfikowany do kategorii PG-13. Internetowo-kinomaniakową społeczność obiegło wtedy chóralne „WTF”. Przecież oba filmy były brutalnymi horrorami z dużą ilością krwi i ostrym słownictwem, czyli mocne R. W jaki sposób połączenie ich w jeden film mogło stworzyć jakąś dziwną hybrydę z kategorii PG-13? Ci, którzy na ten film poszli do kina uzyskali rychłą odpowiedź. „Aha, po prostu zrobili chujowy film.” Nie zrozumcie mnie źle. Nikt nie twierdzi, że sama przemoc by cokolwiek załatwiła. Wystarczy spojrzeć na ALIENS VS. PREDATOR: REQUIEM. Przemocy było sporo, a film i tak był tak samo beznadziejny jak część pierwsza albo nawet gorszy.

LIVE FREE OR DIE HARD

Na czwartą Szklaną Pułapkę czekała podobna ilość osób, co na AVP. W końcu się doczekaliśmy i zdjęcia w końcu ruszyły. Wszystko fajnie, tylko jakieś pół roku przed premierą ludzie zaczęli się martwić. Film wychodził latem, czyli w bardzo dochodowym dla wytwórni momencie, w którym najczęściej wychodzą filmy PG-13. Obawy  okazały się słuszne, bo Hollywoodzkie pazery zdecydowały się ten film ugrzecznić. Każdy fan łapał się za głowę zastanawiając się jakim bohaterem będzie McClane, który nie przeklina i nie jest obryzgany krwią od góry do dołu. Efekt był na szczęście o niebo lepszy niż w przypadku AVP. W dodatku później studio wydało wersję UNRATED na DVD, którą widziałem i mogę śmiało polecić. Wersja kinowa była fajnym filmem akcji. Wersja rozszerzona natomiast była fajnym filmem z cyklu DIE HARD. Nic dodać, nic ująć.

THE EXPENDABLES 2

O tym, że z ekipy THE EXPENDABLES Hollywood postanowiło zrobić grzeczniutkich staruszków poinformował świat sam Chuck Norris w wywiadzie, którego udzielił w Polsce. Ilość parodii i żartów, która się wtedy w necie pojawiła skutecznie chyba zastraszyła wytwórnię, bo postanowili powrócić do koncepcji R. Wszystko fajnie, tylko decyzja ta została podjęta już po nakręceniu filmu, wobec czego wiązało się to z komputerową przeróbką: dodano krew i wybuchające głowy. Wyglądało to naprawdę słabo i trochę psuło wrażenia po tym skądinąd kapitalnym filmie akcji. Konsekwencja drodzy panowie. Albo kręcimy brutalny film od początku, albo pozostawiamy go takim jakim jest. Nie byłby może wtedy zbyt hardkorowy, ale byłby przynajmniej mniej komputerowy.

SNAKES ON PLANE

Tutaj mamy do czynienia z czymś wręcz odwrotnym. Kiedy tylko ludzie się dowiedzieli o filmie zatytułowanym SNAKES ON A PLANE, w którym główną rolę gra Samuel L. Jackson dostali szału. Zaczęto rysować komiksy, w których Jackson (znany ze swojej skłonności do przekleństw) krzyczy ‚I’ve had it with these motherfucking snakes on this motherfucking plane.” Powstało tego tyle, że studio, które oryginalnie planowało nakręcenie tego filmu jako PG-13 stwierdziło chyba, że przy tak absurdalnej fabule i tak durnym tytule niewiele może im zaszkodzić, bo postanowili podciągnąć film do kategorii R. Zwołali na nowo ekipę, pododawali parę scen brutalnych ataków węży, but w głowie, scenę seksu w łazience i dorzucili trochę przekleństw. Wyobraźcie sobie, że na plan wrócił nawet Jackson, który dograł kwestię „I’ve had it with these motherfucking snakes on this motherfucking plan.” W wyniku tego zabiegu, o dziwo, wyszedł zupełnie przyzwoity film. Durny jak mało co, ale przy tym szalenie rozrywkowy. Poza tym, sami zobaczcie tylko ten fragment:

Tak oto można pokrótce przedstawić ideę kategorii wiekowych w USA. Ja osobiście zawsze sprawdzam czy film jest PG-13 czy R, bo chcę wiedzieć na jaki rodzaj humoru/akcji mam się nastawić. W napięciu czekam teraz na decyzję co do kategorii A GOOD DAY TO DIE HARD. Mam nadzieję, że popularność wersji nieocenzurowanej części poprzedniej dała wytwórni Fox do myślenia i tym razem będziemy mogli w kinach obejrzeć McClane’a takiego, jakiego pamiętamy i kochamy. A jak Wy sądzicie? Czy dla was ilość seksu, przemocy i przekleństw ma jakiekolwiek znaczenie? Zapraszam do komentowania.

Kaczmar