Zdrajcy Metalu
Premiera 13.01.2017
Czas Trwania 47:21
Krzysztof Sokołowski Wokal
Robert Kazanowski Gitara
Arek Cieśla Gitara
Artur Pochwała Bas
Tomasz Nachyła Perkusja

Ktoś kiedyś powiedział, że jeśli Ty sam nie będziesz potrafil się z siebie śmiać, to znajdzie się ktoś inny, kto będzie się z Ciebie śmiał. Być może taka idea przyświeca członkom polskiego zespołu Nocny Kochanek, który wydał niedawno swój drugi album długogrający – „Zdrajcy metalu”.

Nocny Kochanek to zespół, którego znakiem firmowym od momentu powstania w 2012 r. jest łączenie konkretnego, heavy metalowego grania z zabawnymi, ironicznymi, często absurdalnymi tekstami. Może i nie jest to absolutny ewenement w świecie ciężkich brzmień (weźmy chociażby takie zespoły jak Kabanos czy Tester Gier), ale na pewno jest to towar deficytowy. No bo wyobraźcie sobie w heavy metalowym świecie power balladę o tym, jak to chłopak zakochał się w dziewczynie, ale cały urok prysł po tym, jak zjadła kebaba, a z jej ust zaczął wydobywać się odór sosu czosnkowego. 😀 A o tym właśnie jest „Dziewczyna z kebabem”. Albo taki „Dziabnięty” opowiadający o rozterkach faceta wracającego nad ranem do domu po paru głębszych, który w perspektywie ma dostanie po ryju od wściekłej żony. Moimi osobistymi faworytami są „Zdrajca metalu” będący genialną satyrą na tych wszystkich „tru metali”, dla których podczłowiekiem jest każdy kto nie tylko nie słucha metalu, ale ośmiela się słuchać czegoś innego niż oni, jak również „Smoki i gołe baby”, który w humorystyczny sposób rozprawia się z power metalem i tymi wszystkimi piosenkami o smokach, magii i rycerzach. Morda cieszy mi się za każdym razem, gdy słucham tych kawałków. :)

Nie myślcie jednak, że „Zdrajcy metalu” to tylko zabawne teksty i nic więcej, za humorystyczną warstwą liryczną stoi bowiem muzyka na naprawdę wysokim poziomie. Cały album utrzymany jest w stylistyce z pogranicza klasycznego heavy i thrash metalu (ze znaczną przewagą tego pierwszego). Są momenty, gdy muzyka skręca nieco w innych kierunkach, we wspomnianym „Smoki i gołe baby” przenosimy w rejony power metalowe, w „Dziewczyna z kebabem” mamy balladowy, spokojny wstęp i zwrotki, na koniec zaś mamy zagraną na gitarze akustycznej miniaturkę „Gdzie jesteś?”. Temu materiałowi tak pod względem kompozycji jak i wykonania nie można nic zarzucić. Są świetne riffy, fajne solówki, solidna praca perkusji, a do tego doskonały wokal Krzyśka Sokołowskiego. Być może gdyby pozbyć się zabawnych tekstów, „Zdrajcy metalu” byłby albumem jakich wiele na heavy metalowym rynku, ale traktując ten materiał jako integralną całość, nie sposób przejść obok niego obojętnie.

Najnowszy album Nocnego Kochanka to doskonała odmiana dla tego wszystkiego, co na ogół w ramach stylistyk metalowych usłyszeć możemy. Moim zdaniem jest to powiew świeżego powietrza w gatunku, który traktuje się na ogół bardzo poważnie i rzadko kiedy potrafi zrzucić maskę zaangażowanego w sprawę, niejednokrotnie cierpiącego, wytykającego ułomności tego świata buntownika. Wielu ortodoksom na pewno takie podejście nie przypasuje do gustu i dla nich myzycy Nocnego Kochanka okażą się faktycznie być zdrajcami metalu. Ja polecam jednak ten album każdemu, nie tylko fanom ciężkich brzmień. A nuż, dzięki „Zdrajcom metalu” przekonacie się do ostrzejszego grania? 😉

Maggot