Ancient Lies
Gatunek Death metal
Czas Trwania 43:01
Mysth Wokal, bas
Nameless Gitara
Groshek Perkusja

Pisanie o muzyce na łamach naszej strony wychodzi mi ostatnio rzadziej niż bym sobie tego życzył, ale nawet jeśli już ma to miejsce, to są to praktycznie zawsze wydawnictwa znanych zespołów. Aż tu nagle w moje chciwe łapska trafił album zespołu debiutującego, a mianowicie pochodzącej z Opoczna death metalowej ekipy Kira. Tu należy się słowo wyjaśnienia, bo o ile sam długograj debiutem jest, to muzycy zaangażowani w jego powstawanie nowicjuszami na polskiej scenie zdecydowanie nie są, mając na koncie występy w takich kapelach jak Nomad, Deathstorm czy Ethelyn. Z czym mamy zatem do czynienia na „Ancient Lies”?

Na dzień dobry słuchacz dostaje prosto w ryj młotkiem w postaci „Unleashed Hell”. I to takim fest, półtorakilowym… No ze łba nie ma co zbierać, parafrazując pewien kultowy cytat z polskiego kina. 😀 Od pierwszych taktów wpadamy w nawałnicę ciężkich, brudnych riffów i perkusyjnej kanonady, która – z pewnymi wyjątkami, o których za chwilę – nie ustępuje praktycznie do końca albumu. Jest ciężko, jest szybko, a przy tym sporo tu melodii, ale nie takiej cukierkowej, banalnej, tandetnej, a takiej, która jest po prostu dodatkowym artystycznym środkiem wyrazu dla gniewu i złości, którymi po brzegi wypełniony jest ten album. Mniejsza o etykiety czy stylistyczne łatki, tu się po prostu nap…la i o drogę nie pyta. Kawałki są krótkie i konkretne, tylko jeden z nich przekracza 4 minuty, nie ma tu niepotrzebnego rozwlekania treści ani nudzenia odbiorcy. Każdy utwór różni się odrobinę od pozostałych, w wyniku czego album jest dosyć zróżnicowany i staje się doskonałym świadectwem szerokiego wachlarza umiejętności technicznych i kompozytorskich zespołu.

Wspomniałem wcześniej o wyjątkach od brutalnej reguły, a tymi są 4 instrumentalne interludia, wplecione między kolejne porcje sonicznej młócki. I tu, moim przynajmniej zdaniem, pojawia się drobna rysa na, do tej pory, bardzo gładkiej powierzchni. Fakt, utwory te pokazują szersze spektrum inspiracji i umiejętności muzyków, są świadectwem tego, że ich horyzonty sięgają poza li tylko sypanie w uszy słuchaczy ton gruzu, ale… Nie wszystkie z nich pasują do klimatu albumu. O ile jeszcze „Sadness” i „Abyss” dobrze wkomponowują się w resztę utworów, o tyle „Sun” i „Calm” są, moim zdaniem, zbyt… spokojne i beztroskie. Może takie było założenie twórców, może miały to być chwile wytchnienia, do mnie jednak ten zabieg nie do końca przemawia.

Na pochwałę zasługuje brzmienie, które jest brudne, gruzowate, ale również dosyć selektywne, naprawdę słucha się tego z przyjemnością i nie ma się uczucia, że oto mierzyć się trzeba ze ścianą dźwięku, zza której trudno cokolwiek wychwycić. Dodatkowe słowa uznania należą się Mysthowi – wokaliście zespołu – który wprost „cudnie” wyrzyguje z siebie kolejne świadectwa nienawiści do otaczającego świata. Pełen szacun dla niego i współczucie dla jego strun głosowych. 😛 Tu jednakowoż drobna łyżeczka dziegciu do beczki miodu – w dwóch ostatnich utworach pojawiają się czyste wokale, które uwidaczniają pewne niedociągnięcia w angielskiej wymowie. Należy jednak wziąć pod uwagę fakt, że ja mam po prostu bzika na punkcie takich spraw, więc większość słuchaczy najprawdopodobniej nie będzie przywiązywać do tego większej wagi. Należałoby wspomnieć jeszcze o występujących na „Ancient Lies” gościach, a są nimi Kuba z Deathstorm i znany z Nomad czy Behemotha Seth, który dołożył swoje pięć groszy w temacie gitarowych solówek.

Podsumowując, „Ancient Lies” to naprawdę dobry album. W momencie kiedy czytacie te słowa trwają rozmowy zespołu z potencjalnymi wydawcami (póki co płyta została wydana własnym sumptem), ale z informacji, które uzyskałem wynika, że oficjalna premiera materiału pod szyldem wytwórni powinna mieć miejsce w październiku tego roku. Gorąco polecam Wam zapoznać się z tym materiałem, bo uważam, że warto. Nie wiem, czy chłopaki z Kira zawojują death metalowy świat, ale wiem, że dość mają talentu i umiejętności, by trochę choćby w nim namieszać, czego serdecznie im życzę.

Maggot