Witam muzycznych geeków!

Jak by tu ocieplić i osłodzić sobie fakt, że właśnie zaczęła się kalendarzowa jesień? Podkreślam słowo „kalendarzowa”, bo pogodowo to jesień mamy w naszym kraju tak gdzieś od lutego. 😛 Ano najlepiej pójść na heavy metalowy koncert, który jednocześnie mógłby rozbawić, a taką rozrywkę są w stanie niewątpliwie zapewnić warszawiacy z Nocnego Kochanka. Dla niezorientowanych (a są tacy? 😛 ) – Nocny Kochanek to zespół, który gra heavy metal, ale z przymrużeniem oka, gdzie obok ostrych jak żyleta riffów, doskonałych solówek i perkusyjnych galopad występują teksty o piciu tanich win, zawianych powrotach nad ranem do domu czy niewygolonych okolicach bikini. :) I te właśnie metalowe śmieszki zawitały pod koniec września do gdańskiego klubu B90, dając fenomenalny koncert. Ale po kolei.

Jako support wystąpiły zespoły Exist i Shredlust, ale niestety, jak to już nieraz bywało, proza życia nie pozwoliła usłyszeć na żywo, co mają do zaoferowania. Słyszałem jednakże jedną opinię, że obie ekipy dały radę.

Klub wypełnił się po brzegi, co nie było żadnym zaskoczeniem wziąwszy pod uwagę fakt, że biletów zabrakło na długo przed koncertem, a dodatkowo udostępniona pula rozeszła się ponoć w ciągu paru minut. W każdym razie, tłum w klubie był naprawdę spory. Jeśli zaś chodzi o sam występ… Co tu dużo gadać? Kto zna twórczość Nocnego Kochanka, ten wie, że refren każdego z ich utworów, to murowany koncertowy hymn i tak dokładnie było. Śmiem twierdzić, że nie znalazł się tego wieczoru na sali nikt, kto podczas przynajmniej jednego utworu nie śpiewał razem z Krzyśkiem Sokołowskim słów piosenek albo nie klaskał w rytm utworów. Nie dało się stać obojętnym, gdy grane były takie hiciory jak „Karate”, „Wielki Wojownik”, „Poniedziałek”, „Dziabnięty” czy „Zdrajcy Metalu”. Do tego jeszcze chłopaki zagrały bonusowy, nieprzewidziany bis w postaci „Piątunia”, który wpasował się idealnie, jako że koncert odbył się właśnie w piątek. :)

nl1

Jeśli chodzi o realizację koncertu, to muszę przyznać całkiem szczerze, że jeszcze nigdy nie uświadczyłem tak dobrego nagłośnienia w B90. Akurat tego dnia zapomniałem moich bajeranckich, koncertowych stoperów do uszu i trochę się obawiałem w jakim stanie będą moje narządy słuchu pod koniec wieczoru. I co? I nic. Idealna głośność, a przy tym doskonała selektywność brzmienia, totalna żyleta. Dźwiękowcom należała się za ich robotę krata najlepszej wódki. 😀

nl1

Należy tu wspomnieć o dodatkowym smaczku, który tylko zwiększył wyjątkowość tego koncertu. W którymś momencie muzycy zaprosili na scenę swojego pochodzącego z Gdańska kolegę, który nie raz w przeszłości ratował ich z opresji zapewniając dach nad głową. Ów kolega z kolei zaprosił na scenę swoją dziewczynę. I teraz już pewnie domyślacie się jak się ta niecodzienna sytuacja zakończyła. 😉 Tak, dokładnie, on uklęknął, a ona powiedziała „tak”! 😀 Czegoś takiego jeszcze nie widziałem. Pani się popłakała, a cała sala odśpiewała świeżo zaręczonej parze gromkie „Sto lat”. Jaja jak berety! 😛

nl1

Piątkowy wieczór z Nocnym Kochankiem był wyśmienity, widać było, że wszyscy zgromadzeni na sali doskonale się bawili, włącznie z samym zespołem. Ja osobiście wychodziłem z B90 ze zdartym gardłem, ale z uczuciem ogromnego zadowolenia i z radością w sercu. Polecam każdemu, nie tylko fanom metalu, zapoznać się z twórczością Nocnego Kochanka i wybrać się kiedyś na ich koncert. Dobra zabawa gwarantowana. :)

Maggot