Witam moi drodzy!

Ciężkiej muzyki nigdy za dużo, prawda? :) W myśl tej idei, zaledwie dzień po koncercie Nocnego Kochanka (moją relację znajdziecie tutaj) znalazłem się z moją dziewczyną ponownie w gdańskim klubie B90, by wziąć udział w drugiej edycji festiwalu Smoke Over Dock.

Zestaw koncertowy zapowiadał się zaprawdę zacnie, a pośród wykonawców (w sumie siedmiu) znaleźli się m.in. Black Anvil, Jarboe, Furia czy Tides From Nebula. Aby sprawnie móc przechodzić od występu do występu, w klubie zorganizowano dwie sceny, które naprzemiennie gościły kolejnych artystów.

Jako pierwszy na małą scenę wszedł wywodzący się z Trójmiast zespół Octopussy, którego występ pokazał – niestety – że rola otwieracza bywa niewdzięczna.

nl1

Reakcja publiczności na 2-3 pierwsze, otwierające występ utwory była, ujmując to dyplomatycznie, spokojna. Mimo zaangażowania kapeli oraz pewnego uroku bijącego z granej przez nich mieszanki rock’n’rolla, bluesa i stonera, widownia pozostawała początkowo niewzruszona, stopniowo jednak lód jej serca zaczął się topić, czego dowodem były coraz żywsze reakcje na płynące ze sceny dźwięki. Mi, mimo iż to nie do końca moje klimaty, główka również się pokiwała, a nóżka potupała. Powoli jednak trzeba już było się przenosić na dużą scenę, gdzie miał zaraz rozpocząć się występ mojej osobistej gwiazdy wieczoru, czyli…

nl1

…Black Anvil! Zespół to w naszym kraju posiadający grono słuchaczy raczej niewielkie, a i ja muszę przyznać, że o kapeli rodem z Wielkiego Jabłka usłyszałem dopiero w tym roku, gdy totalnie przez przypadek usłyszałem ich ostatni album „As Was”. No i jak tak raz usłyszałem, to wsiąkłem po uszy. Nie liczyłem jednek, z racji wspomnianej wyżej, raczej niewielkiej bazy fanów, że zespół zawita do Polski, a tym bardziej do Gdańska. Jakże radowało się jednak me serce, gdy okazało się, że jest inaczej. 😀

nl1

Scenę spowiła mgła, a z głośników poleciały dźwięki otwierającego ostatnie wydawnictwo grupy „On Forgotten Ways”. Ja już byłem w niebie… a może raczej w piekle, biorąc pod uwagę fakt, że zespół gra black metal. 😛 Występ trwał 45 minut, ale dla mnie, wymachującego łbem pod sceną jak wariat, zleciał jak z bicza strzelił. Mój entuzjazm nie udzielił się jednak innym zgromadzonym na sali, poza dwoma innymi wariatami, którzy machali łbami razem ze mną pod sceną (jeśli to czytacie, serdecznie Was pozdrawiam). I przy tym temacie na sekundę się zatrzymam. Większość osób na sali stała jak przysłowiowe słupy soli, jakby na scenie nie było metalowej kapeli, ale obraz Da Vinci albo rzeźba Fidiasza, które trzeba z odpowiednią powagą kontemplować. Nie zrozumcie mnie źle, nie każę nikomu szaleć pod sceną, szczególnie do muzyki zespołu, którego się nie zna, ale na litość boską, czy to jakiś wielki problem, żeby uderzyć po skończonym utworze parę razy otwartymi dłońmi o siebie? Nazywa się to klaskanie i nic nie kosztuje, a wypruwającemu z siebie żyły artyście pokazuje, że się go co najmniej, za owo żył wypruwanie, szanuje. Mam wrażenie, że większość ludzi na sali albo miała to gdzieś (po co w takim razie tam stała i słuchała?), albo chciała pokazać wykonawcom, że to nie na nich tego wieczoru czeka. Ale dość tych moich narzekań.

nl1

Dla mnie koncert był doskonały – świetny dobór utworów, dobre nagłośnienie, moc, energia, nic więcej mi do szczęścia potrzeba nie było. A na dodatek udało nam się jeszcze poznać wszystkich członków zespołu, trochę z nimi porozmawiać, otrzymać autografy na płytach oraz strzelić sobie pamiątkową fotkę. Nie mógłbym sobie wymarzyć lepszego zakończenia festiwalu. „Zaraz, czy on powiedział ‘zakończenia’”? Niestety tak. Tego samego wieczoru odbył się jeszcze w gdańskim Teatrze Szekspirowskim koncert zespołu Nergala i Johna Portera – Me And That Man, który również bardzo chcieliśmy zobaczyć. I może moglibyśmy zostać na Smoke Over Dock chwilę dłużej i zobaczyć w akcji jeszcze przynajmniej jeden zespół, ale te plany pokrzyżował nam wspomniany właśnie Teatr Szekspirowski. Chcecie dowiedzieć się dlaczego? Zapraszam do mojej relacji z tamtego koncertu, którą znajdziecie tutaj.

Podsumowując, to co udało mi się zobaczyć na tegorocznej edycji Smoke Over Dock bardzo mi się podobało i na pewno w przyszłym roku będę czekał na ogłoszenie składu kolejnej edycji, jeśli się ona odbędzie, czego sobie i wszystkim trójmiejskim fanom rocka i metalu życzę. Oby do zobaczenia za rok w B90. :)

Maggot