RECENZJA: Kobieta w Czerni

Przyznaję się bez bicia: mam 28 lat, jestem mężczyzną i po obejrzeniu tego filmu naprawdę się cieszyłem, że już nie mieszkam sam i nie muszę samotnie spać. Nie wiem czy bym zmrużył oko, gdyby nie moja dziewczyna. Film do tego stopnia mnie przestraszył.

Na początek mała wzmianka o aktorze odtwarzającym główną rolę. Nie jestem fanem filmów o Harrym Potterze. Oglądam je, żeby być na bieżąco (aczkolwiek ostatnią część mam w dalszym ciągu nieobejrzaną) ale nigdy nie uważałem tego cyklu za dobry. Tym bardziej nie darzyłem najmniejszym nawet szacunkiem odtwórcę roli Harry’ego czyli Daniela Radcliffa. Oprócz tego mania o Potterze jest tak rozległa, że oglądając KOBIETĘ mamy naprawdę sporo do przełknięcia. Radcliffe odtwarza bowiem nie tylko dorosłego faceta, który ma poważną posadę (jest w końcu prawnikiem) to jeszcze ma małego synka. Potter ojcem? Jak?? Wyobraźcie sobie, że o Potterze zapomniałem gdzieś po 5 minutach. Nie mam zamiaru pisać tu nie wiadomo jakich laurek pod adresem Daniela, ale facet to po prostu bardzo dobrze zagrał.

W filmie Pott…przepraszam, Radcliffe gra młodego prawnika, któremu szef zleca pojechanie do wielkiej (jakżeby inaczej) posiadłości na angielskiej prowincji w celu uporządkowania dokumentów po niedawno zmarłej klientce. Po przyjeździe dość szybko orientuje się, że lokalna ludność jest dość specyficzna i tak samo traktuje przyjezdnych. Dowiaduje się trochę więcej gdy podczas swojej pierwszej wizyty w posiadłości dostrzega na podwórzu tajemniczą kobietę ubraną na czarno, która po chwili znika.

Film niby ucieka się do standardowych trików tego gatunku: dużo podskoków w fotelu, tajemnicze twarze pojawiające się w oknach i zaraz znikające, ślady stóp..itp. Uwierzcie mi natomiast, że całość jest tak dobrze nakręcona, że są one cholernie skuteczne. Naprawdę, na największe słowa uznania zasługują chyba twórcy scenografii i autorzy zdjęć. Sam wygląd filmu budzi niepokój. Niepokój, który nie odpuszcza, a wręcz potęguje się w miarę rozwoju akcji.

Jedyne do czego mógłbym się przyczepić to inteligencja/instynkt przetrwania głównego bohatera. Kojarzycie jak w amerykańskich horrorach typu „Krzyk” cycata blondyna słyszy jakiś dziwny hałas na piętrze więc naturalnie postanawia pójść to sprawdzić i kończy tak jak każda cycata blondyna zachowująca się w ten sposób skończyć powinna? Tutaj jest tego na pęczki. Film niby podsuwa nam wytłumaczenie na temat tego czym nasz bohater się kieruje postępując w taki a nie inny sposób, ale w pewnym momencie jest już tego za dużo. W pewnym momencie ma się ochotę krzyknąć „Harry, przestań się wygłupiać, wskakuj na miotłę i spierdalaj stamtąd!”

Jest to jednak mała wada. Jak już pisałem, film ogląda się cholernie dobrze i działa na nas tak jak horror działać powinien: straszy nas i sprawia, że nawet 28-letni facet boi się iść spać samemu. Polecam gorąco.

Kaczmar

Ocena: 8.5/10

Kobieta w Czerni (oryg. The Woman in Black)

Rok: 2012
Reżyseria: James Watkins
Scenariusz: Jane Goldman
Obsada: Daniel Radcliffe, Ciaran Hinds
Czas Trwania: 95 min

Sprawdźcie recenzję tego, jak i innych filmów na
 
nl1

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *