RECENZJA: Czas Mroku

W dziejach ludzkości nie brakuje jednostek wybitnych, nietuzinkowych, takich, o których można śmiało powiedzieć, że miały niebagatelny wpływ na bieg wydarzeń historycznych, osób bez których podręczniki do historii byłyby niekompletne. Jedną z takich postaci jest niewątpliwie Winston Churchill, dwukrotny premier Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Północnej Irlandii, człowiek, który w kryzysowym momencie XX w. musiał poprowadzić swój naród, mimo wielu przeciwności i niechęci, z jaką się spotkał. O krótkim wycinku z życia tego właśnie męża stanu opowiada nowy film Joe Wrighta – „Czas Mroku”, z fenomenalnym Garym Oldmanem w roli głównej.

© 2017 – Focus Features

Akcja filmu rozgrywa się na przestrzeni miesiąca od momentu dymisji ze stanowiska premiera, bardzo krytycznie postrzeganego w naszym kraju, Neville’a Chamberlaina, przez objęcie władzy przez Churchilla, formowanie rządu, opracowywanie strategii wobec III Rzeszy, aż do przeprowadzenia operacji Dynamo, mającej na celu ewakuację alianckich wojsk z plaż Dunkierki. Jest to bardzo krótki wycinek czasu, a film nie skupia się na wydarzeniach historycznych znanych z kart podręczników, a na osobie Churchilla i wyzwaniach, z jakimi musiał zmierzyć się w pierwszych tygodniach pełnienia funkcji premiera, między innymi z nieprzychylnością polityków, a nawet samego króla oraz widmem inwazji nazistowskich Niemiec na wyspy brytyjskie.

Nie oszukujmy się, „Czas Mroku” = Gary Oldman. Ten film jest przedstawieniem jednego aktora, to on kradnie całe show i przyciąga wzrok jak magnes. I nie chodzi tu o to, że pozostała część obsady prezentuje mierny poziom. Wręcz przeciwnie, towarzyszący Oldmanowi aktorzy spisują się naprawdę dobrze, a na szczególną pochwałę zasługują Kristin Scott Thomas jako żona Churchilla – Clemmie oraz Stephen Dillane jako wicehrabia Halifax. Muszę przyznać, że nawet Ben Mendelsohn, za którym jakoś zbytnio nigdy nie przepadałem, podobał mi się w roli króla Jerzego VI. Chodzi o to, że Gary Oldman, dzięki pracy charakteryzatorów oraz swoim własnym, mozolnym, ponad rocznym przygotowaniom do roli, staje się po prostu na te 2 godziny filmu Winstonem Churchillem. Nie sposób oderwać od niego oczu, jego mowa ciała, mimika, charakterystyczny sposób mówienia, pewność z jaką gra, to wszystko składa się na kreację, o której można mówić wyłącznie w superlatywach.

© 2017 – Focus Features

W kilku recenzjach „Czasu Mroku”, które czytałem, powtarza się stawiany pod adresem filmu jeden zarzut – że poziom fabuły odstaje od poziomu aktorstwa, że gra Oldmana wznosi film na wyżyny, ale nijakość scenariusza ciągnie go nieco w dół. Fakt, scenariusz pozbawiony jest fajerwerków, są momenty niepotrzebnego patosu, scenarzysta pozwolił sobie również na nieco twórczej wolności, dodając wątki, które z pewnością lub z dużą dozą prawdopodobieństwa nie miały miejsca w rzeczywistości (np. przejażdżka Churchilla metrem). Pytanie jednak brzmi, ile dało się wycisnąć z tak krótkiego okresu historycznego, o którym opowiada film, w dodatku wypełnionego polityczną walką i intrygami oraz niejasną wizją tego, co przyniosą Wielkiej Brytanii kolejne dni. To nie jest film wojenny, jeśli widz szuka emocji związanych w bitwami, wybuchami, koszmarem wojny, to lepiej, żeby do kompletu obejrzał sobie od razu po seansie „Czasu Mroku” „Dunkierkę” Christophera Nolana. 🙂 Film Wrighta jest dramatem na tle wojennym, pokazującym kulisy tego, co potem rozgrywało się na frontach, daje widzowi wgląd od kuchni, aby mógł zobaczyć gdzie i w jakiej atmosferze zapadały decyzje, których konsekwencje miała potem odczuwać cała Europa. Ba, cały świat. I myślę, że w taki właśnie sposób należy ten film postrzegać.

© 2017 – Focus Features

Od strony wizualnej film prezentuje się całkiem przyzwoicie, szczególnie w kontekście scenografii i kostiumów oddających ducha początku lat 40-tych w Wielkiej Brytanii. Specem rzecz jasna w tej dziedzinie nie jestem, ale wszystko sprawia wrażenie wiarygodnego, zgodnego z epoką i dopracowanego w najdrobniejszych szczegółach. Na pochwałę zasługuje również praca kamery, mamy w tym filmie sporo ciekawych ujęć, nawet jeśli akcja rozgrywa się w dużej mierze wewnątrz pomieszczeń. Trochę gorzej wypada kilka ujęć z lotu ptaka, ukazujących podziurawioną bombami, francuską ziemię. Wyglądają bardzo sztucznie, jak niedopracowane miniaturki, które ktoś próbuje sprzedać widzowi jako zdjęcia z pokładu samolotu. Widać tu wyraźnie, że nie rozmach był intencją twórców filmu. Co do muzyki, to kompletnie nie zapadła mi w pamięć. Można to tłumaczyć na dwa sposoby: albo jej w ogóle nie było, albo nie przeszkadzała i dobrze komponowała się z obrazem, ale nie była niczym wybitnym. 😉

Podsumowując, „Czas Mroku” to teatr praktycznie jednego aktora, który mimo niejednej historycznej niedokładności, rzuca jednak nieco światła na tę nietuzinkową postać, jaką z pewnością był Winston Churchill. Czapki z głów przed Garym Oldmanem, który wykonał tytaniczną pracę, co widać na ekranie. Oscar należy mu się, jak psu buda! 🙂 A „Czas Mroku” gorąco Wam polecam.

Maggot

Ocena: 8/10

Czas Mroku (oryg. Darkest Hour)

Rok: 2017
Reżyseria: Joe Wright
Scenariusz: Anthony McCarten
Obsada: Gary Oldman, Kristin Scott Thomas, Ben Mendelsohn, Lily James, Ronald Pickup, Stephen Dillane
Czas Trwania: 125 min

Sprawdźcie recenzję tego, jak i innych filmów na
 
nl1

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *