RECENZJA: Disaster Artist

W 2003 premierę miał film, który bardzo szybko okrzyknięty został jednym z najgorszych wytworów kinematografii w całej jej historii. Jak to nieraz w przypadku tego typu filmów bywa, po wielu latach jego marna jakość została doceniona, a sam obraz zyskał status kultowego. Tyleż samo emocji co film, wzbudzał jego twórca – reżyser, scenarzysta, producent i odtwórca głównej roli w jednej osobie, człowiek nie wiadomo skąd – niejaki Tommy Wiseau. Tym filmem jest oczywiście „The Room”, ale nie o nim będzie tu mowa, a o nowym filmie Jamesa Franco „The Disaster Artist”, który o kulisach powstania „The Room” właśnie opowiada.

Nie będę tu przybliżał prawdziwej historii powstawania „The Room”, ani omawiał jego fabuły, bo to „dzieło” najlepiej zobaczyć na własne oczy, choćby 10 minut. Więcej ciężko będzie przełknąć, wytrwają tylko najtwardsi. 😉 „The Disaster Artist” skupia się na wątkach poznania się Tommy’ego Wiseau (James Franco) i Grega Sestero (Dave Franco), ich decyzji o wspólnym nakręceniu filmu oraz o kulisach samej produkcji, aż po premierę filmu w 2003 r.

© 2015 Warner Bros. Entertainment Inc.

„The Disaster Artist” to przede wszystkim historia i gra aktorska, która staje się środkiem przekazu owej historii. Na pierwszy plan wysuwa się oczywiście James Franco w roli Tommy’ego Wiseau i trzeba przyznać, że wypadł w niej doskonale. On nie tylko gra Wiseau, on stał się nim na czas kręcenia filmu, nie wychodząc z roli również wtedy, kiedy kamera akurat nie pracowała. Osobom, które nie widziały „The Room” albo żadnego wywiadu z Tommy’m może być ciężko to ocenić, ale wierzcie mi, gdy to piszę – Franco stał się Wiseau. Mógł dzięki temu bardzo wiarygodnie oddać ducha tego ekscentrycznego i tajemniczego człowieka, jego determinację, jego pasję, ale też jego problemy, ekscentryzmy i oderwanie od rzeczywistości. Choćby dla tej kreacji warto obejrzeć „The Disaster Artist”. W sukurs starszemu z braci Franco przychodzi ten młodszy, czyli Dave, wcielając się w Grega Sestero, przyjaciela Tommy’ego Wiseau, który jest odtwórcą drugiej najważniejszej roli w „The Room” – Marka. Dave radzi sobie doskonale w roli młodego, aspirującego aktora, którego młodzieńcza, rozmarzona wizja kariery w Hollywood brutalnie ściera się z rzeczywistością „Fabryki Marzeń”. Dodatkowo coraz bardziej zaczyna wpływać na jego życie jego przyjaciel i wspólnik, co doprowadza do tarć i wewnętrznych konfliktów. Mimo wyraźnej obecności dwóch głównych gwiazd filmu, cała jego obsada spisała się bardzo dobrze, w mojej pamięci zapadli szczególnie Seth Rogen i Paul Scheer jako duet realizatorski Sandy Schklair i Raphael Smadja. Wypatrujcie też dość nieoczekiwanych występów gościnnych ze strony znanych aktorów. Założę się, że nie wszystkich od razu rozpoznacie! 😉

© 2015 Warner Bros. Entertainment Inc.

Fabuła filmu oparta została na książce Grega Sestero o tym samym tytule, przy czym należy zaznaczyć, iż scenariusz nie jest wierną rekonstrukcją prawdziwych wydarzeń, niektóre wątki zostały zmienione, niektóre dodane. Mimo tego sam Tommy Wiseau dał swoje „błogosławieństwo” obrazowi Jamesa Franco i zaakceptował go w 99,9% procentach. Tym brakującym ułamkiem były – jak plotka niesie – zastrzeżenia co do oświetlenia w jednej z pierwszych scen, co James Franco żartobliwie przypisał faktowi, że Tommy cały czas nosi przeciwsłoneczne okulary, nawet na sali kinowej, oglądając filmy. 🙂

Osoby nieświadome prawdziwej historii „The Room” początkowo film może nieco nudzić, mogą one czuć się lekko zdezorientowane, o co tu właściwie chodzi i dokąd to wszystko zmierza oraz nie widzieć w filmie nic wyjątkowego. Stopniowo jednak akcja się rozkręca, wydarzenia nabierają tempa, a Tommy zaczyna coraz bardziej pokazywać swoje dziwaczne oblicze, tym samym coraz lepiej bawiąc widownię.Bawi też spora dawka humoru oraz świetnie napisane dialogi, przy czym należy pamiętać, że film jest dosyć wulgarny, co nie każdemu może przypaść do gustu. Od strony audiowizualnej film jest poprawny, brak tu jakichkolwiek fajerwerków, ale w niczym to nie przeszkadza, bo nie o to tu tak naprawdę chodzi. Założę się jednakże, że niejedno z Was po seansie będzie sobie co najmniej nucić pod nosem „The Rythm Of The Night” Corony. Dlaczego? Zobaczcie film, to się przekonacie. 🙂

© 2015 Warner Bros. Entertainment Inc.

„The Disaster Artist” okazał się być dla mnie sporym zaskoczeniem. Wiedząc to i owo o niesławnym „The Room” nie spodziewałem się, że film ukazujący kulisy powstawania tego antydzieła może być tak interesujący i wciągający. Serwuje nam jedyną w swoim rodzaju podróż do głowy dziwaka z pasją, pozbawionego talentu, ale pełnego marzeń i determinacji człowieka-zagadki, który – gdy już wyjdziemy z kina – niejednemu z nas może przestać jawić się tylko jako pozbawiony samokrytyki dziwoląg. Może nawet, pod jakimś względem, będziemy go podziwiać…? Oceńcie sami, ja gorąco „The Disaster Artist” polecam.

Maggot

Ocena: 8/10

Disaster Artist (oryg. The Disaster Artist)

Rok: 2017
Reżyseria: James Franco
Scenariusz: Scott Neustadter, Michael H. Weber
Obsada: James Franco, Dave Franco, Seth Rogen, Paul Scheer, Alison Brie, Ari Graynor
Czas Trwania: 104 min

Sprawdźcie recenzję tego, jak i innych filmów na
 
nl1

One thought on “RECENZJA: Disaster Artist

  1. Warto dodac, że Tommy Wiseau to prawdopodobnie Polak, pochodzący z Poznania Tomasz Wieczorkiewicz. Najbardziej po tym filmie zastanawiało mnie, skąd on miał tyle kasy ? Dwa mieszkania, drogi jak na owe czasy samochód i 5 mln dolarów na film. Pytanie do Ciebie Maggot, czy widziałeś The Room ? 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *