RECENZJA: Złodziejaszki

Konnichiwa geeki!

„Wzajemna przyjaźń i zaufanie podstawą prawidłowego funkcjonowania podstawowej komórki społecznej – rodziny” mówiła pani z informacji na lotnisku Okęcie w kultowym klasyku „Miś” Stanisława Barei. Żarty żartami, ale poważne pytania mają prawo się tu nasunąć. Co czyni rodzinę rodziną? Czy wystarczą więzy krwi, by móc grupę ludzi tak nazywać, czy potrzeba może czegoś więcej? Co to tak naprawdę oznacza „być ojcem”, „być matką”? Tego typu pytania zadaje najnowszy film japońskiego reżysera Hirokazu Koreedy „Złodziejaszki”.

Osamu Shibata (Lily Franky) jest głową rodziny mieszkającej gdzieś w betonowej dżungli japońskiej aglomeracji miejskiej. Rodziny, która ledwo wiąże koniec z końcem, utrzymując się z różnego rodzaju dorywczych prac, emerytury nestorki rodu, babci Hatsue (Kirin Kiki), a dodatkowym sposobem łatania domowego budżetu jest… kradzież. Osamu jest w tym mistrzem, a podprowadzanie produktów spożywczych ze sklepowych półek wykonuje z finezją i pewnością siebie wojownika ninja. Ale by kraść i nie dać się złapać, potrzeba zespołu, który funkcjonować będzie jak dobrze naoliwiona maszyna, toteż w złodziejski fach wprowadza swojego syna – Shotę (Jyo Kairi). Pewnego wieczoru, gdy obaj wracają z „zakupów”, spostrzegają siedzącą na balkonie mieszkania, pozostawioną bez opieki małą dziewczynkę – Yuri (Miyu Sasaki). Postanawiają zabrać ją ze sobą do domu, by mogła się ogrzać i posilić. Jednakże coś, co miało początkowo być wyłącznie doraźną pomocą, kończy się przygarnięciem dziewczynki pod swój dach, co z kolei uruchamia lawinę wydarzeń mających nieodwracalny wpływ na rodzinę Shibata, odkrywających różne jej tajemnice.

„Złodziejaszki” to film dość minimalistyczny, ale urzekający w swej prostocie środków wyrazu. Nie ma tu przekombinowanych, nadmiernie artystycznych ujęć, montażu będącego uosobieniem ego montażysty, czy pompatycznej muzyki, która ma na przemian stawiać nam włosy dęba i wyciskać z oczu łzy. Próżno szukać tu fajerwerków aktorskich, przejaskrawionych dialogów, taniego manipulowania emocjami, wypolerowanej scenografii. W tym filmie liczy się przede wszystkim historia, a forma w jakiej jest podana, jest uproszczona na tyle, by być realistyczną, by uniknąć przerysowania, karykaturalności, by widz mógł się z bohaterami utożsamić, by szczerze, naturalnie poczuć coś w środku, a nie dlatego, że film w nachalny sposób go do tego zmusza. „Złodziejaszki” to dzieło niezwykle wzruszające, ale właśnie za pomocą prostych, namacalnych, wiarygodnych środków wyrazu: szczere dialogi, naturalne zachowania, mimika, proste gesty i słowa, które sprawiają, że serce mięknie. Jest taka jedna scena, w której udział bierze cała rodzina Shibata, w trakcie której ma miejsce króciutki, ale jakże wyrazisty dialog między małą Yuri, a żoną Osamu – Nobuyo (Sakura Andô). Nie wiem, jak zimnym, obojętnym i cynicznym człekiem trzeba by być, by ta scena, choć w najdrobniejszy sposób, choćby ledwie wyczuwalny, nie zakłuła w serce widza. Na ten film po prostu nie da się być obojętnym.

Co jest kluczem do sukcesu „Złodziejaszków”? Jest tych kluczy pęczek, ale dwa wysuwają się tu na pierwszy plan. Po pierwsze nietuzinkowa historia, która zaskakuje na każdym kroku. Z jednej strony mamy niby typową rodzinę, która jakoś próbuje przetrwać „od pierwszego do pierwszego”, tylko że w scenerii Kraju Kwitnącej Wiśni. To co jednak z pozoru wydaje się być proste, zaczyna z czasem robić się coraz bardziej złożone, wielowątkowe, skomplikowane, trudne. Jednakowoż, mimo wprowadzania coraz to nowych wątków, mimo odkrywania coraz to nowych oblicz rodziny Osamu, historia ani na moment nie przestaje być spójna i wiarygodna, nawet przez chwilę nie przechodzi nam przez myśl, że już podano nam za dużo, że już się przejedliśmy i należałoby wyhamować. Ogromne brawa dla Koreedy za to, że skonstruował historię, która się nabudowuje, ale nie przytłacza, a jeszcze większe brawa za to, że skłania do myślenia. Czy fakt urodzenie dziecka czyni kobietę „matką”? Czy fakt spłodzenia syna czyni mężczyznę „ojcem”? Jak to powiedział Yondu do Star-Lorda w „Strażnikach Galaktyki Vol.2” – „może i był twoim ojcem, ale na pewno nie był Twoim tatą”. 🙂 Co czyni rodzinę dysfunkcyjną? Czy każda dysfunkcja jest zła, czy można patrzeć na to na zasadzie „coś za coś”? Czy dawanie złego przykładu wynikające z miłości może być piętnowane bez żadnej taryfy ulgowej? Te i wiele innych pytań kłębi się w głowie widza zarówno podczas seansu, jak i na długo po jego zakończeniu.

Nic by jednak nie było z dobrej historii, gdyby nie obsada, która umiejętnie by ją przedstawiła. I tu ogromne brawa należą się wszystkim aktorom, od najstarszych, po tych najmłodszych. Wszyscy są niesamowicie naturalni, wiarygodni, można poczuć ich radości, jak i smutki. Widz czuje się, jakby był gdzieś obok i razem z bohaterami śmiał się i płakał, cieszył i smucił, czuł nadzieję, jak i rozpacz. Jest w tych bohaterach coś magnetycznego, coś co do nich przyciąga, sprawia, że chce się ich oglądać i wraz z nimi przeżywać to, co życie dla nich szykuje, zarówno te dobre rzeczy, jak i te złe. Nie chcę nawet nikogo wyróżniać, bo to mogłoby odciągać uwagę od pozostałych aktorów, a wszystkim należą się jednakowe brawa, nawet małej Miyu Sasaki, która stawia dopiero swoje pierwsze kroki w filmowym świecie.

„Złodziejaszki” to doskonały, wciągający, nietuzinkowy dramat, który angażuje widza nie tylko na czas trwania seansu, ale na długo pozostaje w głowie, inspirując pytania, na które nie ma łatwych, zero-jedynkowych odpowiedzi. Jeśli przejadły się Wam już produkcje zza Atlantyku, ciągle z tymi samymi, nieskazitelnymi twarzami z garniturami śnieżnobiałych zębów, polecam sięgnąć daleko na wschód, właśnie po najnowszy film Hirokazu Koreedy. Gwarantuję Wam, że nie będziecie zawiedzeni.

Maggot

Ocena: 9/10

Złodziejaszki (oryg. Manbiki Kazoku)

Rok: 2018
Reżyseria: Hirokazu Koreeda
Scenariusz: Hirokazu Koreeda
Obsada: Lily Franky, Sakura Andô, Kirin Kiki, Mayu Matsuoka, Jyo Kairi, Miyu Sasaki
Czas Trwania: 121 min

Sprawdźcie recenzję tego, jak i innych filmów na
 
nl1

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *